Miala to byc platforma wspolpracy miedzy blogerami i przedstawicielami branzy PR. Niestety, jak mozna bylo sie domyslac (po tym kto sie za ten projekt zabral) ze dlugo to nie potrwa.
Ostatnia wiadomosc na stronie pochodzi z pazdziernika 2008r. Czyli od ponad roku zero update’ow. Mozna spokojnie przyjac, ze projekt zostal porzucony.
Wspoltworzyl go m.in. Pawel Opydo znany z Techkultura.com i FreeTibet.pl (oba projekty porzucone). Gratulacje, kolejny projekt w ktorym bral udzial i… Sami ocencie.
Jak wiadomo, niedawno zostali zatrzymani przez Policje wlasciciele serwisu OdSiebie.com, zdarzenie bylo to opisywane dosc dobrze w mediach, wiec kazdy wie o co chodzi.
Na Antyweb.pl dzisiaj jednak przeczytalem ze zostala zorganizowana akcja przeciwko temu, w jaki sposob zostali zatrzymani mlodzi, uczciwi przedsiebiorcy.
Donos
Jak sie okazuje, tworcy akcji maja dostep do akt prokuratury i Policji, stad tez wiedza, ze cala akcja byla zorganizowana dosc spontanicznie, z dnia na dzien, bez zadnego sledztwa na podstawie donosu jakiejstam ogranizacji.
Czy naprawde tak bylo? Organizatorzy pseudo-akcji nie miaja dostep do zadnych informacji oprocz standardowego komunikatu Policji i paru doniesien medialnych (zazwyczaj media klamia, ale akurat W TYM przypadku informacje sa “prawdziwe”).
Ba, nawet nie wyslili sie zeby takie informacjie uzyskac. Calosc jest zorganizowana na podstawie donosow medialnych i oburzenia internatow, ktorzy poraz kolejny zostali odcieci od nielegalnego oprogramowania.
Wtargniecie
Tak, okazuje sie ze Policja WTARGNELA do siedziby dobrze prosperujacej firmy. Prawdopodobnie w calosc byla zaangazowana jednoska GROM. Funkcjonariusze, niczym w RainbowSix wpadli przez okna i brutalnie obezwadnili agresywnych przedsiebiorcow.
Oczywiscie, na podstawie donosu.
Coz, nikt nigdzie nie powiedzial ze wtargnal do siedziby firmy. Bylo to standardowe zatrzymanie podejrzanych oraz zatrzymanie materialu dowodowego. Tak samo dzieje sie w przypadku podejrzenia o handel bronia, narkotykami czy handel kradzionymi przedmiotami (paserstwo).
Nic nowego, nadzwyczajnego, no moze oprocz drobnej roznicy. W przypadku zatrzymania handlarza bronia, nikt nie organizuje akcji protestacyjnej (ba, nawet nikt nie chce sie do niego przyznac).
Ale jak wiadomo, internauci sa bezkarni i anonimowi, wiec w domowym zaciszu, wszelcy bojownicy o wolnosc (albo raczej: bezplatnosc!), pseudo-prawnicy i inni “eksperci” moga organizowac takie akcje, bez uszczerbku na swojej reputacji.
Ekspertyzy, pomowienia i nie do konca jasny cel akcji
Z jednej strony akcja miala byc przeciwko temu jak zostali zatrzymani internetowi przedsiebiorcy, z drugiej jednak, na stronie akcji jest lista komentarzy prawnych (na podstawie medialnych donosow) oraz pouczen Policji (czym ma sie zajmowac).
Policja nie jest od wymierzania sprawiedliwości. Policja to też nie agencja PR, której celem jest organizowanie konferencji prasowych i chwalenie się wyssanymi z palca danymi na temat strat korporacji wynikłych z działalności przedsiębiorcy. To robota sądu i biegłych.
Zgadzam sie. Tylko, na podstawie czego sad i bielgli maja orzec o winie lub jej braku? W jaki sposob maja przeanalizowac calosc? Na podstawie dobrego slowa internauty ktory sciaga pliki?
Nastapilo podejrzenie i popelnienie przestepstwa. Policja zatrzymala podejrzanych oraz dowody ktore maja pomoc sedziom i bielgym orzec o winie. Takie jest ich zadanie. Naprawde ciezko to zrozumiec?
A tutaj krotki wywiad z Tworca OdSiebie.com, tzw. medialny show pseudo-legalizacji wymiany plikow:
Pawel Iwaniuk (znany tez jako FrostBite) zaprosil mnie do FlakPubliki – cotygodniowej dyskusji na Flakerze. Sama rozmowa byla prowadzona na zywo (przez Skype+Ustream) – link tutaj.
Trzeba przyznac ze dawno nie bylem tak zestresowany i przez przypadek, niezamierzenie urazilem Virena – mowiac ze Polacy pracuja u “jakiegos Hindusa”. Mam nadzieje ze Viren jest czlowiekiem o otwartym umysle i zle tego nie zrozumial. A jezeli zle zrozumial – PRZEPRASZAM.
Wracajac jednak to tematu – dyskusja nieco sie rozlazla – nie wiem dlaczego, moze poprzez moj brak koncentracji (ciagle czytalem komentarze), a moze przez to ze w sumie nie mialem nic ciekawego do powiedzenia nt blogow?
Wszyscy pewnie spodziewali sie ze “pojade” pare osob, a ja tutaj mrugalem do @hazan‘a z Antyweb.pl i jakos niechetnie chcialem “krytykowac” (juz swoje powiedzialem, czytajcie starsze wpisy).
Naprawde wszystkim dziekuje za komentarze (przychylne i nieprzychylne), a Pawlowi za zaproszenie – bylo naprawde wesolo
Stalo sie. Kupilem MacBooka. Czy jestem hipokryta? Przeciez wiecznie nabijam sie z Apple i jego klientow (fanboyow). Dlaczego do cholery wiec kupilem MacBookaPro (tak, w macowym srodowisku nie mowi sie “laptop” tylko “macbook”)?
Postanowilem sprawdzic, ile prawdy w tym co mowia makowcy. Teraz juz nie beda w dyskusjach argumentu, ze skoro nie posiadam maca, to skad moge cos wiedziec? Troche to kosztowny test, ale prawda jest tez taka, ze od jakiegos czasu rozgladalem sie za laptopem z dobra bateria, a maki slyna m.in. z dobrych baterii. Wiec stestujemy jak to jest ile jest prawdy, ale ile jest pierdol w tym co mowia apple fanboye.
Za jakis czas postaram sie zdac relacje z testow porownawczych (PC/WIN vs MBPro/OSX).
Gazetomania.pl nalezaca do Blomedia, to serwis jak sama nazwa wskazuje poswiecony roznym gadzetom. Zastanawia mnie jednak, czy gadzetem mozna nazwac to:
Marcin “JestemInteligetny” Jagodzinski po nieudanym blogu Netto, w ktorym wyladowywal swoja histerie (pamietne “zlecenie na blipa” i inne kwiatki) postanowil zalozyc nowego bloga o nazwie… Brutto. Jak przystalo na kogos kto raz w zyciu zrobil dobry interes (w dodatku na handlu koszulkami, ktory sprzedal) kolejne jego przedsiewziecia nie odniosly zadnego sukcesu (Blip zostal przejety przez GG i zapomniany, a jego popularnosc jest znikoma). To samo bylo z Netto, to samo bedzie z Brutto i kolejnymi pomyslami na zrealizowanie “siebie”.
Wrocil w wielkim stylu. Broni “znakomitej akcji” Pawal Popydo – FreeTibet.pl – ktora okazala sie totalnym nie wypalem. No coz, Marcinie, widze ze celujesz coraz nizej.
Jak o swoim nowym blogu sam Marcin pisze…:
ten blog ma bardziej służyć porządkowaniu mojego mentalnego bałaganu
Zgadzam sie. Balagan to Ty pod deklem masz i to niezly.
Marcinie – szczerze – wroc do kuchni. Dobrze Ci tam szlo. Przy garach napewno spelniasz sie calkowicie!
Co sie stala z akcja FreeTibet.pl ? Skoczyly sie Igrzyska, skonczyla sie walka o Tybet? Ostatni wpis na stronie jest z 7 sierpnia 2008r, dzielnie walczacy o Tybet, nawet nie zauwazyli odwiedzin Dalajlamy w Polsce (25 rocznica przyznania nagrody Nobla Lechowi Walesie) i reakcji Chin na ta (wezwano naszego ambasadora w Chinach na dywanik do chinskiego MSZ).
Wiele zarzuca sie tradycyjnym mediom, ze robia wiele huku, a po paru dniach jest nowy temat na tapecie i nikt nie pamieta o wczesniejszym. Patrzac na organizatorow akcji, tworcow strony, mozna powiedziec to samo.
Autorzy przekonywali wszystkich naiwniakow, ze chodzi o Tybet, o walke itd…
A moze tutaj poprostu chodzilo o to i to ? Bo napewno nie o Tybet, o ktorym tworcy strony zapomnieli zaraz po Igrzyskach.
Slomiany zapal, lans i jedna wielka sciema. Medialna papka w wykonaniu polskich blogerow.
P.S. Teraz zorientowalem sie ze wczesniej Dominik Kaznowski na swoim blogu zauwazyl to samo.
P.S.2. Przynajmniej ludzie z ratujtybet.org sa na biezaco.
Dzisiaj na Netto.blox.pl pojawil sie pomysl “wizytowkarz.pl” autorstwa Bartka Dymeckiego, dosyc podobny do znanego moo.com. Przyznam szczerze ze pomysl mi sie podoba, wg mnie ma szanse na zaistniec na rynku. Jednak z komentarzem Marcina pozwole sobie (kulturalnie tym razem) polemizowac. Bedzie to komentarzy “wypunktowany” ( (c)netto.blox.pl ).
Marcin: “sieciowy odpowiednik punktów, które robią kiepskiej jakości (za to bardzo kolorowe) wizytówki “na laserze” to ostatnia rzecz, która jest nam potrzebna”
Ja: A kto powiedzial ze to ma byc kiepskiej jakosci na laserze? A moze np. we wspolpracy z drukarnia?
Marcin: “wizytówki są passe”
Ja: mow za siebie
Marcin: “zapewne 80% wizytówek robią koproracje swoim pracownikom”
Ja: mowisz jakby 80% firm to byly korporacje – wiekszosc na rynku to MSP, czesc z nich nie stac za zatrudnienie designera – w tym wypadku mogliby wybrac z gotowych szablonow, ktore ew. daloby sie modyfikowac/edytowac
Marcin: “z wizytówką jak z garniturem: im prostsza, tym lepsza, a jak ktoś chce mieć naprawdę odjechaną, to i tak powinien poprosić grafika a nie zmagać się z jakimś “photoshopem on-line business card edition”. po co w ogóle na wizytówkach pędzle, filtry “jak z programu graficznego”?”
Ja: znowu – mow za siebie. Znany Ci dobrze przyklad MOO.COM lub SPREADSHIRT.NET – obie firmy swietnie prosperuja i sa uwazane za wzor w “branzy”.
Na koncu Marcin napisal: “po czwarte jest moo.com“, czyli Moo jest OK, jest super i sie sprawdza, ale INDENTYCZNY pomysl tyle w naszym, rodzimym wykonaniu juz nie. Pozatym MOO.COM nie jest polskojezyczny, dla niektorych moze to byc bariera.
Nie wiem skad ma dane Marcin, ze wizytowki se “passe”, ze 80% rynku wizytowek stanowia firmy korporacyjne (czyli uwaza ze pozostale 20% jest nic nie warte) i ze nie bedzie chetnych na tego typu uslugi.