dc1 "blog"

Precz ze stereotypami i polityczna poprawnoscia

Archive for the ‘Rozne’ Category

Wizytowki sa „passe”

leave a comment »

Dzisiaj na Netto.blox.pl pojawil sie pomysl „wizytowkarz.pl” autorstwa Bartka Dymeckiego, dosyc podobny do znanego moo.com. Przyznam szczerze ze pomysl mi sie podoba, wg mnie ma szanse na zaistniec na rynku. Jednak z komentarzem Marcina pozwole sobie (kulturalnie tym razem) polemizowac. Bedzie to komentarzy „wypunktowany” ( (c)netto.blox.pl ).

  • Marcin: „sieciowy odpowiednik punktów, które robią kiepskiej jakości (za to bardzo kolorowe) wizytówki „na laserze” to ostatnia rzecz, która jest nam potrzebna”
  • Ja: A kto powiedzial ze to ma byc kiepskiej jakosci na laserze? A moze np. we wspolpracy z drukarnia?
  • Marcin: „wizytówki są passe”
  • Ja: mow za siebie
  • Marcin: „zapewne 80% wizytówek robią koproracje swoim pracownikom”
  • Ja: mowisz jakby 80% firm to byly korporacje – wiekszosc na rynku to  MSP, czesc z nich nie stac za zatrudnienie designera – w tym wypadku mogliby wybrac z gotowych szablonow, ktore ew. daloby sie modyfikowac/edytowac
  • Marcin: „z wizytówką jak z garniturem: im prostsza, tym lepsza, a jak ktoś chce mieć naprawdę odjechaną, to i tak powinien poprosić grafika a nie zmagać się z jakimś „photoshopem on-line business card edition”. po co w ogóle na wizytówkach pędzle, filtry „jak z programu graficznego”?”
  • Ja: znowu – mow za siebie. Znany Ci dobrze przyklad MOO.COM lub SPREADSHIRT.NET – obie firmy swietnie prosperuja i sa uwazane za wzor w „branzy”.
  • Na koncu Marcin napisal: „po czwarte jest moo.com„, czyli Moo jest OK, jest super i sie sprawdza, ale INDENTYCZNY pomysl tyle w naszym, rodzimym wykonaniu juz nie. Pozatym MOO.COM nie jest polskojezyczny, dla niektorych moze to byc bariera.
  • Nie wiem skad ma dane Marcin, ze wizytowki se „passe”, ze 80% rynku wizytowek stanowia firmy korporacyjne (czyli uwaza ze pozostale 20% jest nic nie warte) i ze nie bedzie chetnych na tego typu uslugi.
  • Gdzie sens, gdzie logika?

Written by 1dc1

4 października 2008 at 20:48

Napisane w Rozne

Tagged with

Blogowanie na ekranie

leave a comment »

Heh… Generalnie jestem z tych co maja gleboko gdzies „polityczna poprawnosc”. Nie podlizuje sie blogersom, wytykam im wpadki i bledy (ktos musi) i nie przepadam za „elytami”. A tych w ostatnim czasie nie brakuje.
Wystarczy zalozyc bloga, „zredagowac” kilka newsow z Techcrunch/Mashable/SmashingMagazine, powolywac sie we wpisach na ludzi z „branzy” (np. „Jagodzinski zainicjowal wspaniala akcje”), mija pare miesiecy i juz jestesmy w branzy… Masz swoich stalych klakierow, ktorzy przytakuja i uwazaja Cie za guru i robi sie fajnie. Jeszcze latwiej idzie, kiedy masz na koncie jakis serwis (moze byc kopia zachodniego i tak bedzie oryginalny wsrod „nierobow” ktorych tylko na komentarz stac), wtedy naprawde masz z „gorki” bo przeciez juz jestes doswiadczony gosc.

Tak naprawde niewazne jest to co piszemy, wazne jest zeby pisac, kazda bzudra jest dozwolona. Bloger w przeciwienstwie do dziennikarza nie odpowiada za to co pisze. Nie musi weryfikowac informacji, docierac do zrodel, przedstawiac opinni kazdej ze stron.
I wszystko byloby OK, gdyby taki bloger to se z kolegami przy piwku cos tam pobajerowal. A upubliczniajac swoje wypowiedzi – ma wplyw na opinie innych ludzi. A z tym trzeba delikatnie.

Kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą .

Nie mam nic przeciwko blogowaniu i samym blogerom. Boli mnie jednak, kiedy czytam jakas informacje i widze ze autor albo nie jest w temacie, albo dokladnie nie sprawdzil informacji i pisze poprostu bzdury.
Proba komentowania, zwrocenia uwagi, najczesciej konczy sie najazdem jego stalych klakierow w komentarzach, albo usunieciem niewygodnych komentarzy. Wg typowego blogera, dobry (taki ktorego nie usuwa sie) kometarz, to taki ktory albo chwali wpis, albo jest nie na temat. Krytyka to nie dobry temat na komentarz.

Tym ktorzy uwazaja ze sie „czepiam” i ogolnie zwariowalem (mam tzw. wlasne zdanie – wiem, to niezbyt popularne w kraju, w ktorym wlasna tworczosc = kopiowanie) polecam fragment calkiem fajnej piosenki:

Niech no kto wychyli łeb
Trzeba opluć, zgnoić, zgnieść
Taki nasz powszedni chleb
Obsobaczyć go i cześć

No, to ja wracam do obowiazkow, a Wy wracajcie do lizania d***py kolegom z branzy, no i nie zapomnijcie tez o napisaniu „wlasnego” wpisu (np. z Mashable).

Written by 1dc1

20 września 2008 at 00:11

Napisane w Rozne

Tagged with

„Afera” Techkultury

3 komentarze

Heh, nawet takiej slepej kurze jak ja czasem trafi sie ziarno:)

Tak ogolnie to dosyc pozno sie zorientowalem ze z mini „aferki” jaka postanowilem rozpetac o podejrzanym designie Techkultury ktos w koncu opisal!

Niestety, okazalo sie ze moje screenshoty ktore rozeslalem 2-go czerwca i notka do znanych blogersow, nie sa moje. Tzn sa moje, ale np. pwrzosin twierdzi ze:

Zdaniem Rychlickiego logotyp Techkultury jest bardzo mocno zainspirowany logotypem Smashing Magazine. Litera jest wpisana w kwadrat, kolorystyka jest praktycznie identyczna, układ napisów również

Z tego wynika ze nazywam sie Rychlicki. I ze dc1 to moja druga, anonimowa tozsamosc…

No bo jak wytlumaczyc ze ja 2 czerwca 2008 14:23 rozysylam maila (wraz ze screenshotami) do blogersow (i samej Techkultury) a 3 czerwca pojawia sie post na blogu Tomasza Rychlickiego z tymi samymi screenshotami…

Masakra! Ile ja osob wyprowadzilem z rownowagi, ile osob przypadkiem zbluzgalem, 2 dni temu na Antyweb.pl w komentarzach nawet Artura Kurasinskiego! Zupelnym przypadkiem. A on mi jeszcze odparowal ze mam sie kiedys „na zywo” pojawic na Auli i sobie popyskowac. Teraz jak sie Tomek Rychlicki tam pojawi…

A tak serio: Panie Rychlicki – jezeli zostanie Pan kiedykolwiek zbanowany/obrazony gdziekolwiek – to przepraszam!!! DC1 TO NIE T.RYCHLICKI!!!

Ja pier… az mi glupio teraz.

Wracajac do „aferki” Techkultury, to naprawde sie ciesze, ze chociaz 2 osoby (Rychlicki i pwrzosin) mialy jaja zeby o tym napisac.

Reszta niech sie wstydzi i dalej pisze o NK i Gronie, niech tworzy Kodeksy, jezdzi na Aule i inne Barcampy i niech se lize dupsko ze az milo. Taka nasza Polska, szara rzeczywistosc.

UPDATE:

Tak wogole to jestem calkiem niezle do tylu – okazalo sie ze Pawel Opydo juz wyjasnial pochodzenie „wlasnego designu” –  w tym poscie.

Pawelku – TAK rozmwialem ze Svenem, TAK uwaza ze logo jest BARDZO PODOBNE, TAK „inspirujesz” sie innymi, wielekrotnie, w kazdej pozycji. TAK uwazam ze twoje tlumaczenie sie jest strasznie pokretne i sciemniasz. TAK uwazam ze jestes beztalenciem ktore proboje na sile sie wkrecic w „towarzystwo” (w Hollywood pewnie dawalbys…d…).

Written by 1dc1

18 lipca 2008 at 18:25

Napisane w Rozne

Tagged with

Kodeks…

leave a comment »

Od paru dni czuc smrod po pierdnieciu kolejnej akcji pt. „Kodeks wspolpracy z blogerami”.

Kodeks to taka mini-instrukcja jak wspolpracowac z Blogerami (przez duze „B”) przez niektorych nazywanymi mikrocelebrytami (dla mnie nano-celebrytami, ale mniejsza z tym). Coz, jak wiadomo typowy polski bloger to juz nie byle kto i music posiadac juz swoja specjalna procedure dyplomatyczna.

Szczerze – calosci nie chce mi sie komentowac. Naprawde – nie ma czego. Sa ludzie ktorzy lubia „akcje” i tyle, ich sprawa. Niech se jeszcze 5 kodeksow wymysla. Pierwszy ktory ja bym im proponowal to Kodeks Etyczny, gdzie byloby opisane jak nie zasmieciac internetu postami ktore nijak maja sie do rzeczywistosci.

Za to pozwole sobie skomentowac udzial jednej osoby – Pawla Opydlo (www.techluktura.com). Dziwie sie ze ten czlowiek wogole macza palce w projekcie ktory ma okreslac dzialania etyczne.
W rozmowie z kilkoma osobami z „branzy” odnioslem wrazenie ze doskonale wiedza ze Pawel do oryginalnych ludzi nie nalezy ale…

Sam Pawel swoje dzialania okresla mianem „inspirowania sie”. Bardzo czesto inspiruje sie on newsami z innych blogow oraz… designem. Bardzo etycznie skopiowal on logo i design (ktory juz w trakcie zostal zmodyfikowany) ze znanego Smashing Magazine. Oczywiscie nie widzi w tym nic zlego, uwaza to za etyczne dzialanie, w przeciwienstwie do samych tworcow Smashing Magazine ktorzy stwierdzili ze faktycznie logo jakos tak bardzo przypomina ich SM. Uznali jednak ze skopiowal tylko te lepsze czesci i nie maja zamiaru scigac go za to.

Jest tez grupa ludzi (oddanych przyjaciol Pawla) ktorzy twierdza ze nawet gdyby uzyl w logo nadgryzionego jablka to takze bylaby to tylko inspiracja i byloby to etyczne, tylko pozazdroscic takich wiernych klakierow.

Proponuje mini-konkurs – wskazanie dwoch firm z mini-CV Pawla Opydo ktore nie istnieja, lub wszechwiedzace Google ich jakos dziwnie nie zindeksowalo.

Pozwole sobie zacytowac komentarz z Wykopu:

Nie mniej jednak takie inspirowanie sie to juz jebane kopiowanie.

Written by 1dc1

13 lipca 2008 at 18:34